Archive of World Jewish Congress and Polish Government-in-Exile leader Ignacy Schwarzbart
Schwarzbart, Ignacy Izaak
- Seller SKU: 305
Archive of letters by Polish Zionist leader Ignacy Izaak Schwarzbart while serving as part of the Polish Government-in-Exile in London during the Second World War, and during the postwar period as a member of the World Jewish Congress in New York.
Sent to his friend Szymon Feldblum in Tel Aviv, with nearly all handwritten in Polish, the archive consists of three letters from London in 1942, totaling 13 pages, and an additional forty eight letters sent during the 1950s, primarily from New York City, where Schwarzbart worked for the World Jewish Congress, as well as while traveling, including a small group sent during Schwarzbart's first visit to Israel, totaling a further 90 pages, which are full of personal anecdotes, reflections, and discussions of political developments.
The collection is highlighted by Schwarzbart's letters from London while serving as one of the two Jewish members of the Polish Government-in-Exile, in which describe his efforts to help European Jews escape the continent and from within the Polish government to achieve recognition of the rights of Polish Jews against the backdrop of both Nazism and Polish nationalist antisemitism. His letter from April 24, 1942, reads in part:
Przesyłam Ci wszystkie wnioski, które postawiłem na obecnej sesji kom. budżetowej w sprawach, które bezpośrednio lub pośrednio dotyczą sprawy żydowskiej. Nie posyłam Ci moich wniosków w ogólnych sprawach. Z tych ostatnich wspomnę tylko o dwóch: powiększenie budżetu dla przesyłek dla jeńców wojennych i dodatki urlopowe dla marynarzy floty woj. Oba zostały przyjęte. Sesja komisji budżet: 4 tygodnie: 20 posiedzeń po 8 godzin pracy. Byłem referentem budżetu Min. Informacji. Mój referat trwał 4 godziny. Ponadto byłem referentem budżetu kredytów dodatkowych. Wnoszę do mych wniosków treści żyd. Min. Spr. Wewn. złożył załączoną deklarację. Nie uwzględnił do mnie zadzwonić, bo i Reprezentacja i opinia żyd. domaga się konkretnych stypulacji. W rezultacie część wniosków przeszła, większą część odrzucona. Zgłosiłem je jako wnioskimniejszości na plenum. Dalszy ciąg – zobaczymy. Moje przemawianie i polemika w tych sprawach zniszczyły mnie psychicznie do cna. Było to jedno z najcięższych przeżyć w mojej pracy. Chwilami jestem bliski utraty wszelkiej wiary w zmianę stosunków na lepsze. Jestem tak straszliwie samotny w tej walce. Szymku, gdybyś Ty, gdyby ci moi "towarzysze" wiedzieli, co ja przechodzę! Jedyny Dr Ciołkosz szczerze ze mną.
2. Co do Reprezentacji: robię wszystko, aby podkreślić jej znaczenie. Z biurem sami niech zrobią, co chcą. Wkrótce powstanie tu biuro "Bundu", wtedy Reprezentacja przyjdzie po rozum do głowy. W filii Repr. w Ameryce dostałem bezczelny list. Robota Stema. Jak długo ja, moje serce to wszystko wytrzyma.
3. Onegdaj wygłosiłem w Radzie przemówienie o naszej polityce zagr. Zewsząd gratulacje. Zastępca Sikorskiego, prezes Grabski i inni z wszystkich stronnictw ściskali mi dłonie. Ale dla nas – Żydów – coś uzyskać – to okropne!
4. W kraju – nastroje w stosunku do nas mieszane. Niektóre przypominają zupełnie czasy Ozonu. Jeden głos domaga się – tfu!!! – wysiedlenia wszystkich Żydów nie tylko z Polski, ale z całego "basenu śródziemskiego". Ale są także głosy marne w naszej obronie. W sumie – smutno, okropnie smutno!
5. Wczoraj mówiłem z gen. Andersem i gen. Kopańskim. Ten ostatni mocno chwalił Żydów pol. żołnierzy. Czterech poległo: leżą na cmentarzy w Tobruku. Między nimi syn Bernarda Zyngera.
5. Dziś po poł. mam dalszy ciąg zebrania z tut. Poalej Syjonem.
6. Aguda i Mizrachi polskie tutaj prowadzą akcję samodzielną przeciw prestiżowi Reprezentacji. Szczególnie Aguda.
7. Mam dowody na to, że tut. organ rewizjonistów ewakuacjonistycznych otrzymywał znaczne subwencje od jednego Ministerstwa dla swej propagandy ewakuacjonistycznej. Odkryłem to i zrobiłem rwetes.
Czarno, czarno wokoło! Słońce już świeci na dworze. Trzeba kończyć! Dalej do roboty: spełnić trzeba obowiązek, a reszta należy do losu. Mógłbym Ci pisać tomy o całym szeregu moich inicjatyw.
Noting his despair at the developments while trying vigorously to achieve recognition of Jewish contribution to the Polish war effort, he writes in part on May 8, 1942:
Przesłałem Ci, Szymeczku, sprawozdanie ogólne z sytuacji w związku z ostatnimi naradami Rady Nac. wzgl. Kom. budżetowej. Obecnie rozpoczęła się sesja plenarna Rady nad budżetem. Sprawozdania moje obejmują tylko szkielet rozmów. Były to ciężkie dni dla mnie. Moje wnioski podziałały jak "papierek lakmusowy": wydobyły barwę sytuacji. Przepadły 4 wnioski (m.in. także wniosek domagający się odwrócenia się od tzw. "ewakuacjonizmu"). Deklaracja repr. Rządu, że wnioski moje są zbyteczne wobec Deklaracji Rządu z 24. II 42 byłyby wystarczające gdyby ludzie byli inni. Gdyby nie było "reservatio mentalis". Odbyłem już szereg narad z PPS, z ludowcami, z chadekami. Mam znowu w poniedziałek spotkać się z Mikołajczykiem. Odbyłem konferencję z Lockerem i innymi. Szukam wyjścia, którego z faktycznego stanu rzeczy wyodrębni krok dalszy, konstruktywny. Ale – przechodzę wiele, cierpię wiele. Mój optymizm doznaje wstrząsu. Wiem, że regulacje – to tylko regulacje. Wiem, że tylko kraj rozstrzygnie. Ale są tak marne nici osi między krajem i rządem, że rezolucje wzgl. stosunek do nich jest już termostatem: a ten wskazuje: gorączkę. Wtórowi na imię: "ewakuacjonizm", idea, która Becka i Składkowskiego skłoniła do stworzenia Żyd. Kom. Kolonizacyjnego żyje, rozjaśnia, to znaczy w ukryciu, ale żyje i staje się siłą kierowniczą myśli polskiej w sprawie żydowskiej. Żyd. opinia wyczuwa to ze znakomitym instynktem i sławi nieufność do Deklaracji Rządu. Na mnie spoczywa odpowiedzialność za sterowanie naszą sprawą: szczerze staję w obronie, kieruję okrętem i widzę, że siły, które nasz okręt starały się rzucić na pastwę burzy, siły, które nas chciały dopuścić byśmy odpłynęli do portu wspólnej pracy polsko-żydowskiej żyją, działają.
Pamiętasz ten obraz z mitologii greckiej: Odyseusz wraca. Znalazł się na wysepce. Siły burzy – wiatry związane we worku. Wtem jeden z towarzyszy – odwiązuje worek: burza się zrywa… Ot – antysemityzm zaszyty we worku… Ktoś przyjdzie i worek odwiąże… Chwilami sądziłem, że ta straszna wojna, że bunt przeciw najpotworniejszej sile antyludzkiej, jaką jest hitleryzm – oczyści duszę walczących przeciw nam… Niestety… Sitwa, sitwa, sitwa… Dusza została ta sama… Piszę wspomnienia… Każdy mój dzień jest pełny przeżyć. Jako polityk szukam dróg: biografię życia zostawiam w głębi duszy na zewnątrz – działam, staram się kształtować rzeczywistość, by nam było lepiej. Jestem mocno emocjonalnie związany z Polską – chciałbym, by się życie ukształtowało inaczej… W uszach dźwięczy mi echo listów kilku akademików, którzy dwa dni przed wojną w Krakowie pisali "Bajdale Wsparli jakiegoś Żyda z krzykiem, przyjdzie Hitler to Was nauczy"…. Boże! Jak w ogóle Polska mogłaby się zgodzić. Takie słowa…
No i przyszedł Hitler… Naprawił Polaka ku hitleryzmowi, ku Niemcom – wspólny nam ten dom załamuje się u progu zagarniania pol. żydowskiego. Mówię oczywiście o reakcji. Ale tej jest tu tak strasznie wiele w środowisku emigracji naszej… Jeśli i tak będzie w Polsce, jesteśmy zgubieni… mam tu tony materiałów. Będzie Korb: zachowanie się części Żydów w b. okupacji sowieckiej jest generalizowane. Tu utrzymuję, że przyszedł gniew ludu. Strasznie się obawiam akumulacji tych sił w kraju. Nie mogę o wielu rzeczach pisać. Ale – nie widzę, by Rząd czuwał nad tym, ale te obawy nie będą generalizowane, aby wobec analogicznych obyczajów polskich we Wilnie, we Lwowie, występować z naszą metodą…
Nom dość… Przygotuję memoriał do Mikołajczyka w tej sprawie… Ale oblicze polityczne M. – jest mi co najmniej niejasne.
Jeśli Szymeczku zrozumiesz, że w gruncie rzeczy muszę sam, samiuteńki przewalczyć w sobie wszystkie te szargające problemy, bo muszę ofiarować, to zrozumiesz, jak ciężki mi. A gdy jeszcze dochodzą mnie głosy o małych intrygach u naszej Reprezentacji mimo tej strasznej sytuacji Żydostwa, to chyba… no nie wiem już sam, jakiego użyć słowa…
Nie umiem machnąć ręką… Mógłbym tak pisać bez końca… O 8 rano wyjeżdżam do Cambridge na odczyt w tow. akad. żyd. na Uniwersytecie. Jutro rano o 10 Rada Naczelna: rozpoczyna się kampania…
A full transcription of the wartime letters from London is available on request. While Schwarzbart's own papers are held by Yad Veshem, there are no U.S. institutions with holdings of his, and the present collection would serve as an excellent archive for studying his life while in London and New York.
Offered by Open Boat Booksellers
